ABAREN SIMARIS


Trzy krople szczerości

Trzy krople szczerości

1
Jakież z ciebie słodkie stworzonko
Tak pełne wdzięku
Delikatne, zwiewne niczym płomień
Wodzę palcami po twoim napiętym ciele
Zaglądam w oczy
I niżej, niżej
Jakżeś aromatyczna
Jak uległa
Złożona mojej żądzy w ofierze
Prostujesz się nagle
Prężysz mięśnie, gdy zanurzam palce
W samym centrum twojej istoty
Kiedy unosisz ramiona
Twe piersi podskakują w niebo
A ja zlizuję z nich wszelki ruch i kołysanie
A kiedy opuszczasz dłonie
Na moich plecach zostawiasz odciski palców

2
Udajesz bezsilną, by wzbudzić falę uczuć
Lecz ja wiem
Potrafisz być drapieżna
Płonąca dzikością, niczym barbarzyńska bogini
Pani powolnych ruchów
Ukrywanych przed światłem dnia
Strzeżonych przed obcymi
Swoją obecnością
Przyćmiewasz słońce
A jeśli jeszcze uśmiech rozkwitnie na twej twarzy
Blednie wszechświat
Zapada się w sobie
Brutalnie gwałcąc przestrzeń i czas
Zderzenie tych dwóch powoduje implozję rozkoszy
Tak głębokiej – głębszej nawet – jak śmierć
W tym miejscu muszę przystanąć
Złapać oddech, zawsze w twym cieniu

3
Drżysz, zwielokrotniona mą szczerością
A ja nie mam zamiaru
Przestać opiewać twej delikatności
Słodyczy wszystkich płynów i zapachów ciała
Które odkrywasz przede mną
Pochłaniam cię – nie! Ty pochłaniasz mnie
Idę z tobą pomiędzy życie i śmierć
W punkt zwany spełnieniem
(Czy odważyłbym się nazwać go oświeceniem?)
I tam dotykam wieczności
Gdzie bogowie czezną niczym starożytne księgi
Podnosisz się z pościeli
Przyodziana jedynie w światło
I rzucasz od niechcenia miłosne wyznanie
Na odchodne, na pożegnanie
Teraz będę czekać, aż znów zjawisz się
By zwilżyć wargi moim językiem


Spodobało się? Podziel się z innymi:



Chcesz być
na bieżąco?

Polub mnie na Facebooku
i otrzymuj informacje o nowościach.