Trzy fazy stworzenia

Cały projekt wyłonił się z westchnienia. Na chwilę (jeszcze nieskonstruowaną) przed początkiem dotknąłem swoim nieistniejącym palcem czegoś, co ukształtowało się w bliżej nieokreśloną przestrzeń.

Pierwsza faza była jak fala entropii zaprzęgnięta do pracy najcięższej ze wszystkich. Poczułem mdłości, choć nie miałem jeszcze nawet szczątkowego układu pokarmowego. Skurcze były tak silne, że nastąpił koniec chaosu.

Ziemia skropliła się i utrwaliła w geometrycznej formie, a niebo zgubiło swe granice, przyjmując rolę całkowitego przeciwieństwa ziemi. Oto pierwsze ogniwo łańcucha zdarzeń, nad którymi szybko straciłem kontrolę. Bo jak można kontrolować nieskończoność zorganizowaną z matematyczną dokładnością do setnego miejsca po przecinku? Tego nie potrafię nawet ja.

Druga faza błysnęła w mgnieniu oka. Mrok wydalił z siebie światło. Wyłonił się nowy porządek, który w przyszłości tak wiele miał wywołać nieporozumień. Wszechobecny podział na dwie przeciwności. Dobro i zło stanęły naprzeciw siebie, wykrzywiając twarze w wojowniczym grymasie.

Dodam na marginesie, iż nie miałem takich planów. Do dziś nie mogę pojąć istoty dualizmu, który nie miał prawa zaistnieć. Jak jednak często się zdarza, świat zadziwia ścieżką swojego rozwoju. Zawsze wybiera drogę najmniej oczekiwaną; tak przedziwną i niemożliwą do ogarnięcia, że jego koniec cały czas wydaje się bliski. Jakby wiecznie stał na krawędzi własnego grobu, gdzie lada chwila spocznie wraz ze łzami milczących żałobników.

Trzecia faza to tajemnica. Największa ze wszystkich, choć znana każdemu, kto przynajmniej raz w życiu ssał sutki kochanki podczas trzęsienia ziemi. Jakże mógłbym streścić tak żmudny proces? Jego przedziwne zasady są tak zagmatwane, że wydaje się pozbawiony najmniejszego nawet sensu. Nic dziwnego, że wszyscy uważają wszechświat za groteskową iluzję, będącą zaledwie bladym odbiciem jakiejś prawdziwszej rzeczywistości.

I tak oto ostatnia faza stworzenia nie jest w stanie się zakończyć. Trwa i trwać będzie po kres istnienia, a każdy człowiek zagubi się w szaleństwie, jeśli spróbuje objąć ją rozumem. Dokładnie tak samo jak ja.

Trzy fazy stworzenia

Dodatkowe informacje

Seria: Epidemia nielegalnych myśli

Gatunek: poemat prozą

Spodobało się? Będę szczęśliwy, jeśli podzielisz się w mediach:

Poznaj szczegóły Psychoeksperymentu.