Archiwum ekspansji (Marek Turek) – komiks o tym, czego lepiej nie wiedzieć [Mroczna recenzja]

Archiwum ekspansji

Archiwum ekspansji – recenzja | Fot. Okładka komiksu

W czasach niezwykłej konkurencji niektóre publikacje przechodzą niemal niezauważone. Tak właśnie było z Archiwum ekspansji w moim przypadku. Autor (Marek Turek) nie był mi znany, toteż nie zwracałem zbytniej uwagi na ten komiks.

Co prawda widywałem go od czasu do czasu w mediach społecznościowych lub w sklepach internetowych, ale za każdym razem było coś innego do kupienia. Coś ważniejszego. Coś, co wydawało się bardziej interesujące. W ten sposób mijały miesiące.

Aż do czasu, gdy podczas zakupów w pewnym wirtualnym sklepiku brakowało mi paru złotych do darmowej przesyłki. Skrolowałem więc stronę w poszukiwaniu czegoś w miarę taniego, co nie rozczarowałoby mnie na całej linii (wybredna ze mnie bestia). I wówczas mój nieco już znudzony wzrok padł na Archiwum ekspansji.

To science fiction, pomyślałem, więc może nie będzie tak źle. Klik i zamówienie poszybowało cyfrową autostradą ku tajemniczym istotom pakującym przesyłki w jakimś magazynie.

Archiwum ekspansji

Na wstępie warto napisać, czym jest Archiwum ekspansji. Komiks ten jest króciuchny, składa się nań osiem opowieści (każda po 4 strony). Mamy więc do czynienia z lekturą, która nie zajmuje dużo czasu.

Jeśli chodzi o fabułę, jest ona skupiona na ludzkości, która eksploruje Galaktykę, zakładając nowe kolonie i podbijając (a jakże) inne rasy. Zasięg naszej cywilizacji jest coraz większy i jakoś tak się wydaje, że wcale nie czyni to z nas bardziej "oświeconych" istot. Wręcz przeciwnie. Mimo stuleci rozwoju nadal jesteśmy dokładnie tacy sami. A może nawet gorsi.

Marek Turek dostarcza czytelnikom zestaw mocnych historii, które nie pozwalają na obojętność. Prowokują do zastanowienia się nad ludzką naturą. A nawet szokują, gdyż ukazują nas w niezbyt pozytywnym świetle.

Już pierwsza opowiastka uderza czytelnika niczym pięść precyzyjnie wymierzona w twarz. W moim przypadku było to tym mocniejsze uderzenie, że nie byłem na to w ogóle przygotowany.

Tak się bowiem złożyło, że zacząłem czytać w chwili czekania na żonę, aż przygotuje się na spacer z psem. Miałem kilka minut, więc uznałem, że mogę sobie zaliczyć jedną z historii Turka. I trach! Wychodziłem z domu z zasępioną miną. Czułem się, jakby ktoś spuścił mi tęgi łomot.

Oczywiście opowiedziałem wszystko żonie podczas spaceru. Była nie mniej zszokowana ode mnie.

Archiwum ekspansji – recenzja

Archiwum ekspansji to bardzo oryginalny komiks. Jest nie tylko dobrze narysowany, ale przede wszystkim w przemyślany sposób napisany. Bardzo to cieszy w czasach, gdy jesteśmy zalewani publikacjami o marnej fabule, które powstają... z niewiadomych przyczyn.

W przypadku komiksu Marka Turka nie może być mowy o wtórności. Mimo że na pierwszy rzut oka brakuje efektu WOW (pisałem o tym we wstępie), wystarczy przewrócić kilka stron, by przekonać się, że oto trafiło się na coś wyjątkowo dobrego. Pesymistycznego, owszem, ale dobrego. Takich komiksów jest, moim zdaniem, zdecydowanie za mało.

Choć czytało się z ciężkim sercem, jednocześnie czułem, że wciąga mnie jakaś bliżej nieokreślona mroczna siła. Jej oddziaływanie zaburza psychiczny komfort, ale też zmusza do refleksji nad kwestiami, które są znacznie bliższe naszej codziennej rzeczywistości, niż się wydaje.

Marek Turek przedstawia historie w konwencji twardego (do bólu) science fiction, lecz jeśli przyjrzymy się współczesności, szybko uświadomimy sobie, jak podobna jest do tego, co znajduje się na kartach Archiwum ekspansji.

Zamiast statków kosmicznych – mamy czołgi; zamiast niszczyć obce rasy – atakujemy ludzi o odmiennych poglądach; zamiast otchłanią kosmosu otaczamy się ciemnością własnej ignorancji. Właśnie w takim świecie żyjemy, co autor w niezwykle atrakcyjny sposób stara się wszystkim uświadomić.

Na plus:

  • Klimat jest bezbłędny.
  • Ilustracje są rewelacyjne – Marek Turek rysuje w stylu, który bardzo mi odpowiada. Wyraźnie poczujesz głębię kosmosu i pustkę ludzkich serc. Być może po części odpowiada za ten efekt sposób, w jaki rysowane są oczy. Sam nie wiem, ale trzeba przyznać, że autor wie, co robi.
  • Scenariusze – niektóre po prostu oszałamiające (choć są i takie, które za bardzo mi nie podeszły).
  • Okładkę to ja bym sobie najchętniej w powiększonym formacie powiesił na ścianie.

Na minus:

  • Długość komiksu jest ekstremalnie niezadowalająca. Po zakończonej lekturze myślałem o tym, jak wielkim potencjałem charakteryzuje się ta publikacja. Aż chciałoby się dostać w swoje ręce grube tomiszcze z 300 stronami (lub więcej). Obowiązkowo w twardej oprawie.
  • A, i chętnie zobaczyłbym więcej propagandowych plakatów nawołujących do wzięcia udziału w kosmicznej ekspansji, które znajdowałyby się pomiędzy poszczególnymi opowieściami.
  • Zdecydowanie czuję niedosyt, za co bez skrupułów obwiniam autora.

Autor komiksu

Marek Turek (ur. 1970) to polski twórca komiksów undergroundowych. Publikował swoje prace w wielu czasopismach oraz antologiach komiksowych. Jego najbardziej znanym dziełem jest zbiór opowiadań wydanych w albumie pt. Fastnachtspiel. Akcja tych opowieści rozgrywa się w niezwykłym mieście wybudowanym po końcu świata.

Dane szczegółowe:

Tytuł: Archiwum ekspansji
Autor: Marek Turek
Wydawnictwo: Celuloza
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 40
Język: polski

Spodobało się? Będę szczęśliwy, jeśli podzielisz się w mediach:

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej Bloga o sztuce.

Kategorie: Komiks