Ostatni pisarz (Jan Mazur, Robert Sienicki), czyli słodko-gorzka recenzja komiksu

Ostatni pisarz recenzja

Ostatni pisarz – recenzja | Fot. Okładka komiksu

Ostatni pisarz (Jan Mazur, Robert Sienicki) to komiks, z którego zakupem wahałem się dość długo. Z jednej strony, interesowała mnie poruszona tutaj tematyka. Natomiast z drugiej strony, miałem nieodparte wrażenie, że nie zostanie ona przedstawiona w tak poważny sposób, jak bym tego pragnął.

Zastanawiałem się więc, odkładając ostateczną decyzję dotyczącą zakupu na bliżej nieokreśloną przyszłość. Chyba wolałem utrzymywać swoje wyobrażenia na temat tego komiksu w sferze marzeń. Wręcz bałem się, że jeśli zajrzę do wnętrza i zapoznam się z całą historią, będę rozczarowany.

Trzymałem się od Ostatniego pisarza z daleka, ale z każdym mijającym tygodniem moja ciekawość się powiększała. Czułem, że prędzej czy później nadejdzie moment, w którym nie będę w stanie się dłużej powstrzymywać przed kliknięciem magicznego przycisku z napisem "Dodaj do koszyka".

I stało się. Dzisiaj przyszła paczka i czym prędzej zacząłem czytać. A po zakończonej lekturze usiadłem przed laptopem, żeby postukać nieco w klawiaturę i dać ujście wszystkim tym emocjom, jakie się we mnie teraz kotłują.

Ostatni pisarz – komiks

Akcja komiksu toczy się w niedalekiej przyszłości, kiedy to większość pracy wykonują maszyny oraz sztuczne inteligencje. Co ciekawe, nie chodzi tutaj tylko o produkcję żywności, transport czy funkcjonowanie fabryk. Ludzie zostali zastąpieni we wszystkim – także w pracach związanych z kreatywnością, takich jak sztuka i literatura.

Sprawy zaszły tak daleko, że na Ziemi nie ma już żadnego pisarza, którego stylu algorytmy nie są w stanie skopiować. Wygląda na to, że książki można teraz produkować masowo – z tak dużą prędkością, że ludzcy autorzy nie są już żadną konkurencją.

Poza jednym.

Jak to bywa w tego typu opowieściach, istnieje ktoś wyjątkowy. Jedyny w swoim rodzaju. Ktoś, kto wyróżnia się tak bardzo, że nikt nie umie go skopiować. Nawet najbardziej zaawansowane technologie ponoszą klęskę.

Takim kimś jest właśnie bohater komiksu – ostatni ludzki pisarz. Ostatni, którego stylu pisarskiego sztuczna inteligencja nie umie skopiować.

Ów gagatek stał się (a jakże) żywą legendą. Gdybyśmy nie mieli okazji poznać go osobiście, pewnie nawet nie uwierzylibyśmy w jego istnienie. Ale on naprawdę istnieje.

Co więcej, weźmie udział w niecodziennej misji. Poleci w kosmos, a dokładniej na orbitę Saturna. Jego zadaniem jest napisanie największego dzieła literackiego. Odległa planeta wraz ze swoimi oszałamiającymi pierścieniami ma stać się dla pisarza inspiracją.

Czy misja się powiedzie? A może jej efekty okażą się znacznie bardziej niesamowite, niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić? Tego możesz dowiedzieć się tylko wówczas, gdy przeczytasz Ostatniego pisarza. Ja więcej już nie zdradzę... może z wyjątkiem własnych przemyśleń.

Ostatni pisarz – recenzja

Muszę przyznać, że mam bardzo mieszane uczucia względem Ostatniego pisarza.

Historia jest w miarę dobrze rozpisana, a ilustracje są atrakcyjne. I podejrzewam, że wielu Czytelnikom komiks ten przypadnie do gustu. Nie przeczę więc, że ma dużą wartość rozrywkową. Stawia także kilka ważnych pytań, które w niedalekiej przyszłości mogą okazać się ważne dla wielu ludzi.

W tych pytaniach jednak tkwi sedno problemu. Przynajmniej według mnie.

Jako osoba zajmująca się na co dzień sztuką i literaturą, bardzo interesuję się kierunkiem, jaki w tych dziedzinach wyznaczają nowoczesne technologie. Ostatni pisarz doskonale wpisuje się w tego typu rozważania. Miałem więc (uzasadnioną?) nadzieję, że autorzy podsuną mi jakiś interesujący trop do rozważań. Jakąś nową perspektywę, pomysł pobudzający do dalszego działania... cokolwiek...

Niestety, pod tym względem się zawiodłem.

Co dostałem w zamian? Dość prostą opowieść, którą szybko się czyta. I równie szybko zapomina. Podejrzewam, że nie zapisze się ona w mojej pamięci na długo. Może się wręcz okazać, że w niedalekiej przyszłości będę musiał wrócić do tej recenzji, żeby sobie przypomnieć odczucia towarzyszące lekturze.

Oczywiście nie każdy komiks musi być wiekopomnym dziełem, które odmienia życie Czytelnika. W wielu przypadkach to po prostu źródło najzwyczajniejszej w świecie przyjemności. Patrząc na Ostatniego pisarza pod takim kątem, nie można mu odmówić wartości. To komiks, z którym miło spędza się czas.

Problem mają tylko tacy wariaci jak ja – pragnący czegoś więcej niż tylko prostej rozrywki i nieustannie szukający wiedzy pomocnej w rozwijaniu osobistych pasji. Wiem, mam cholernie duże wymagania. Dlatego też często narzekam na to, co czytam lub oglądam. Trudno mnie zadowolić.

Jak bym to widział?

Ostatni pisarz to naprawdę świetny pomysł na angażującą i pouczającą opowieść. Myślę, że warto by było podejść do całości od nieco innej strony. Lekko rozbudować warstwę fabularną, poświęcając przy tym więcej miejsca rozważaniom.

Może nawet warto by było dodać jakieś fragmenty informacyjne na temat procesów twórczych czy kreatywności (oraz wpływu, jaki ma na nie technologia). Coś w stylu tego, co dostaliśmy od Scotta McClouda w jego Zrozumieć komiks. Takie tam moje małe marzenia...

Jeśli natomiast chodzi o ilustracje, niczego bym nie ruszał. Jest naprawdę dobrze. Podoba mi się sposób, w jaki Robert Sienicki podszedł do tematu. Jego kreska nie odciąga uwagi Czytelnika od treści, co według mnie jest dużą zaletą.

Marzy mi się więc Ostatni pisarz w nieco większym formacie, bardziej rozbudowany fabularnie, wypełniony rozważaniami dotyczącymi literatury i technologii. Obowiązkowo w twardej oprawie. Taką publikację zapewne postawiłbym na półce obok wspomnianego przed chwilą Zrozumieć komiks.

Podejrzewam, że mój pomysł spotkałby się z krytyką wielu miłośników sztuki sekwencyjnej. Pewnie powstałaby niejedna recenzja, której autor narzekałby na przeładowanie treścią. Bo prawda jest taka, że nie da się wszystkich zadowolić.

Na plus:

  • autorzy wzięli na warsztat bardzo interesujący temat;
  • ograniczona paleta barw – to bardzo dobry pomysł, pomaga w skupieniu się na fabule;
  • "szkicownik" na końcu komiksu daje wgląd w proces twórczy rysownika, co dla mnie osobiście jest bardzo wartościowym dodatkiem.

Na minus:

  • potencjał opowieści nie został w pełni wykorzystany;
  • okładka bardzo dobrze zaprojektowana (stylizowana na zapomniany przez los staroć), co przypadło mi do gustu, ale nie jest to twarda oprawa. Gdyby była, wyglądałaby po prostu doskonale. A tak... lepsze wrażenie robi jako fotka w Internecie.

Kim jest Jan Mazur?

Jan Mazur (ur. 1988) to polski autor komiksów, scenarzysta i rysownik. Członek założyciel netKolektywu, grupy zrzeszającej twórców komiksów internetowych. Jest także wiceprezesem Polskiego Stowarzyszenia Komiksowego.

Kim jest Robert Sienicki?

Robert Sienicki (ur. 1987) jest polskim twórcą komiksowym, ilustratorem, scenarzystą i wydawcą. Przygodę z komiksem internetowym zaczął serią satyryczną pt. Wild Pussy. W 2006 roku rozpoczął publikowanie autorskiego serialu komiksowego The Movie. Jest także twórcą popularnego podcastu Schwing! oraz członkiem netKolektywu.

Dane szczegółowe

Tytuł: Ostatni pisarz
Scenariusz: Jan Mazur
Ilustracje: Robert Sienicki
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Data wydania: 19 lipca 2021 roku
Liczba stron: 112
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Format: 140 x 200 mm
ISBN: 978-83-66128-73-6

Spodobało się? Będę szczęśliwy, jeśli podzielisz się w mediach:

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej Bloga o sztuce.

Kategorie: Komiks