Pejzaż ze Stworzycielem w tle

Pejzaż ze Stworzycielem w tle

Długo mógłbym pisać o moich snach, rozwodzić się nad nimi nie mam jednak ochoty. Wolę popijać whisky z plastykowego kubeczka, siedząc na plaży o wschodzie Słońca.

Bóg przysiada na chwilę obok, ale nie mam dla niego kubeczka. Rozmawiamy więc o soczystości kobiecego ciała, o plugawych zakonnikach i kosmicznej otchłani, która tak bardzo mnie zachwyca.

Mewa ląduje między nami, trzymając Księżyc w dziobie. Przepędzamy ją zgodnym ruchem, gdyż nie ma już miejsca na Księżyc. Wstaje przecież nowy dzień.

Dodatkowe informacje

Seria: Epidemia nielegalnych myśli

Gatunek: poemat prozą


Spodobało się? Będę szczęśliwy, jeśli podzielisz się w mediach: